Opisana niżej sytuacja chwilowo mnie nie dotyczy, ale dotyczyła przez ponad 30 lat...
Kilka dni temu byłam w bardzo ważnym urzędzie (!) i to przypomniało mi fraszkę, którą część moich znajomych kiedyś słyszała..
Ten tekst jest dla dorosłych, dzieci niech mają jeszcze trochę spokoju😉.
Bieg do mety...60...65...67 ?
Budzisz się - słońce już wstało...
Nie ma rady, wstawać trzeba!
Radość, bo wstać się udało!
Łyk kawy i kromka chleba,
No i jazda do "roboty"!
I znów radość, bo jest praca!
Nie ma czasu na "głupoty",
Fortuna wciąż się obraca!
Lecz dopóki uśmiech gości😆
Na "facjacie"i w "serduchu",
Zbieraj dzielnie sztywne kości!
Jest nadzieja, gdy są w ruchu,
Że "dociągniesz" o swych siłach,
( Oby nie w formie karykatury 😨)
Do mety, która tak miła😎!
Dokąd? Do e m e r y t u r y !!!
Pozdrowienia
Ela😍
Pozdrowienia
Ela😍
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz